Artykuł sponsorowany
Dlaczego po powodzi samo wietrzenie nie wystarcza do wysuszenia murów i piwnic

Kiedy woda po wezbraniu rzeki wreszcie opada, właściciele zalanych domów często ulegają złudzeniu, że najgorsze minęło. Powierzchnia ścian i posadzek w piwnicach może z zewnątrz wyglądać na suchą, zwłaszcza po kilku cieplejszych dniach. Prawda jest jednak zupełnie inna, ponieważ woda kapilarna wnika głęboko w strukturę materiałów budowlanych. Nawet po wypompowaniu stojącej cieczy ukryte zawilgocenie utrzymuje się w murach przez długie tygodnie. W takich regionach jak województwo lubuskie, gdzie rzeki Odra i Warta regularnie zalewają strefy przyfundamentowe, problem ten powraca przy każdym większym wezbraniu. Właściciele domów pamiętający powodzie z 1997 oraz 2024 roku wiedzą, że powierzchowne wyschnięcie tynku to dopiero początek walki o suchy budynek. Zjawisko naciągania wody z podmokłego gruntu sprawia, że mury zachowują się jak gąbka. Pozostawienie ich samym sobie prowadzi do powolnej degradacji zaprawy, rozwoju toksycznej pleśni i trwałego uszkodzenia konstrukcji nośnej.
Dlaczego samo wietrzenie i ogrzewanie nie usuwa wody z murów?
Wiele osób po zalaniu piwnicy natychmiast otwiera wszystkie okna i uruchamia domowe grzejniki. Niestety, samo wietrzenie pomieszczeń nie usuwa wody kapilarnej uwięzionej wewnątrz grubych murów. Proces naturalnego odparowywania przebiega powoli, a w chłodniejszych miesiącach staje się wręcz niemożliwy do zrealizowania. Ciepłe powietrze z grzejników wysusza jedynie wierzchnią warstwę tynku, podczas gdy w głębi cegieł czy betonu nadal zalega wilgoć.
Główną przeszkodą w naturalnym schnięciu jest brak szczelnej izolacji poziomej. Kiedy grunt dookoła domu pozostaje przesiąknięty wodą po powodzi, mury nieustannie podciągają nową porcję wilgoci ku górze. Aby trwale powstrzymać ten proces, należy odciąć drogę transportu wody z mokrego gruntu do wyższych partii budynku. W takich sytuacjach stosuje się metodę iniekcyjną, która stabilizuje zalaną konstrukcję. Firma Rojan z Zielonej Góry odtwarza izolacje przeciwwilgociowe za pomocą preparatu Izomur bez uciążliwego odkopywania fundamentów. Środek ten po wstrzyknięciu w strukturę ściany krystalizuje, tworząc barierę hydrofobową. Dzięki temu mur odzyskuje swoje właściwości izolacyjne, a woda przestaje wędrować ku górze.
Kolejność działań ratunkowych i odgrzybianie ścian po zalaniu
Przywrócenie zalanego obiektu do stanu używalności wymaga ścisłego trzymania się procedur technicznych. Pierwszym niezbędnym krokiem po opadnięciu wody jest usunięcie mułu oraz wypompowanie resztek z piwnic. Zaraz potem należy zdezynfekować zanieczyszczone powierzchnie, aby powstrzymać namnażanie się bakterii naniesionych przez rzekę. Kolejny etap to usunięcie zniszczonych powłok z powierzchni ścian. Należy skuć mokre tynki na wysokość co najmniej pół metra powyżej widocznej linii zalania. Dopiero tak przygotowane mury można poddać procesowi aktywnego wyciągania wilgoci. Właściwe osuszanie po powodzi lubuskie obiekty przechodzą dopiero po uruchomieniu przemysłowych maszyn kondensacyjnych, które wymuszają obieg suchego powietrza.
Postępy prac muszą być regularnie monitorowane za pomocą mierników wgłębnych. Gdy wilgotność materiałów spadnie poniżej progu 4-5%, można przystąpić do odgrzybiania. Aplikacja preparatów biobójczych na osuszoną powierzchnię zapobiega nawrotom pleśni w sezonie zimowym. Pomięcie tego kroku najczęściej skutkuje wykwitami grzybów, gdy tylko temperatura na zewnątrz spadnie, a okna zostaną szczelnie zamknięte.
Od czego zależy czas schnięcia i bezpieczeństwo budynku?
Właściciele zalanych nieruchomości często zastanawiają się, jak długo potrwa usunięcie wody z konstrukcji. Nie istnieje jedna uniwersalna wartość dla każdego przypadku. Czas osuszania zależy bezpośrednio od grubości murów, stopnia początkowego nasycenia wodą oraz temperatury otoczenia. Przy wykorzystaniu maszyn proces ten zajmuje od kilkunastu dni do ponad miesiąca. Znacznie dłużej trwa schnięcie starych ścian w historycznych kamienicach niż nowoczesnych pustaków w domach jednorodzinnych.
Należy mieć świadomość, że ignorowanie głębokiego zawilgocenia wykracza poza kwestie estetyczne. Gdy poziom wilgoci w betonie lub cegle długotrwale przekracza 10-15%, woda zaczyna zagrażać nośności całej konstrukcji. Mokry materiał traci swoje początkowe parametry wytrzymałościowe, a stalowe zbrojenia wewnątrz fundamentów ulegają postępującej korozji. Dodatkowo uwięziona w porach woda zamarza zimą, rozsadzając strukturę zalanego muru od wewnątrz. Dlatego pełne ustabilizowanie obiektu wymaga połączenia mechanicznego wyciągania wilgoci z wykonaniem blokady iniekcyjnej. Takie zaplanowanie prac pozwala zabezpieczyć budynek przed długoterminowymi skutkami podtopień.



